Świat zegarków jest pojemny. Mieści zarówno modele z niższej półki cenowej, przez te średnie, na drogocennych dziełach sztuki kończąc – ich kwoty mogą zapierać dech w piersiach. Tym czasomierzom, które zapisały się na stałe na kartach horologii zwykle bliżej do luksusowych egzemplarzy noszonych na specjalne okazje niż do biżuterii codziennego użytku. Od każdej reguły są jednak wyjątki, a jednym z nich jest Seiko Alpinist.

Japonia – górzysty Kraj Kwitnącej Wiśni

Lata sześćdziesiąte to dla Japonii okres szczególny.

Kraj Kwitnącej Wiśni stał się trzecią gospodarka świata, ustępując jedynie dwóm gigantom: USA i ZSRR. Z jednej strony rozwój technologiczny na niespotykaną dotąd skalę zaczął budzić świadomość ekologiczną i poczucie troski o planetę.

Z drugiej strony zmęczenie masą ludzi, interesów, spraw, betonowej szarości miast i konglomeratów przemysłowych sprawiło, że spędzanie czasu na łonie natury stawało się coraz bardziej popularne i kojące. Ładując baterie w otoczeniu przyrody przeciętny Japończyk miał bardzo małą szansę na uniknięcie gór i zamiłowania do nich.

Powiedzieć, że Japonia to kraj prawie całkowicie górzysty to niewiele powiedzieć. W zasadzie te ponad 6800 wysp składających się na jej terytorium stanowią część potężnego łańcucha górskiego. Japonia zatem sama w sobie jest wieloma górskimi szczytami jednocześnie.

Seiko Alpinist – pierwszy sportowy zegarek Seiko inspirowany górami

W duchu zamiłowania do gór i obcowania z naturą właśnie, w 1961 roku narodził się Seiko Alpinist.

Pierwszy sportowy zegarek marki Seiko.

Inspirowany górami, dedykowany alpinistom, sportowcom, górołazom,  ludziom aktywnym. Wyposażony w kopertę ze stali nierdzewnej, zabezpieczenie przeciwwstrząsowe mechanizmu i typowe dla czasów akrylowe szkiełko zegarek otrzymał kilka charakterystycznych cech. Cech, do których marka Seiko lubi nawiązywać po dzień dzisiejszy.

Można powiedzieć, że lawina śnieżna uruchomiona tym modelem wciąż nie przestała się spadać w dół.

Linia doczekała się również dobrze zorganizowanej grupy miłośników „The Seiko Alpinist Appreciation Society” z której energią liczy się nawet japońska centrala. Więc, gdy na początku 2018 roku grupa zapowiedziała zakończenie produkcji zielonego Seiko SARB017, westchnienie smutku jakie przetoczyło się wśród miłośników marki było zbyt wyraźne, by dało się je zignorować.

Okazało się, że kolor zielony to strzał w dziesiątkę.

Zaprzeczenie mitu, jakoby ten kolor tarczy nie miał szans na dobrą sprzedaż.

Być może dlatego niedługo po tym gdy odszedł SARB017, pojawił się nowy model.

Jaki?

Seiko Prospex Alpinist SPB121J1.

Seiko Prospex Alpinist SPB121J1 – męski zegarek dla prawdziwych gentlemanów, z tarczą w kolorze butelkowej zieleni. Zachwyci najbardziej wymagającego mężczyznę!

Był moment, w którym w sieci rozgorzała dyskusja, której tematem były różnice między liniami SARB a Prospex. Wiele argumentów zostało poruszonych i wypunktowanych.

Mnie znacznie bardziej interesuje moment, w którym decydujemy się zainwestować i dostajemy w zamian zegarek.

Co otrzymujemy w zamian? Zaskakująco dużo!

Przyjrzyjmy się zatem bliżej temu modelowi zegarka i sprawdźmy!

Tarcza

Tarcza jest w wyrazistym, charakterystycznym dla Alpinista butelkowo – zielonym kolorze z mieniącym się w świetle szlifem słonecznym.

Ozdobiona jest nakładanymi, polerowanymi indeksami godzinowymi w kolorze złotym.

Godziny parzyste zostały oznaczone cyframi arabskimi, a nieparzyste mają postać grotów skierowanych ku osi wskazówek. Wykonane wyraźnie ostrzejszym fontem, ale identyczną techniką logo Seiko znajdziemy pod godzina dwunastą.

Indeksy minutowe i precyzyjne indeksy sekundowe zostały nadrukowane między linią okalająca strefę godzin a pierścieniem kompasu.

Nad godziną szóstą znajdziemy logo Prospex, napis „Automatic” oraz oznaczenie klasy wodoszczelności. Ta została określona przez producenta na imponujące 20 bar, czyli 200 metrów.

Wskazówki

Wskazówki w stylu katedralnym podobnie jak indeksy są polerowane na błysk i mają kolor złota. Zdobne, mięsiste kształty nadają każdej z osobna własnego charakteru, choć razem stanowią wyraźny komplet. Ich wnętrza zbudowane na kształt witraży wypełnione są masą Lumibrite a długość dobrana jest zgodnie z najlepszymi tradycjami. Każda z nich sięga szpicem dokładnie tych znaczników dla których jest przeznaczona.

Na uwagę zasługuje też ciesząca oko przeciwwaga sekundnika. Punkciki masy luminescencyjnej znajdziemy również nad indeksami godzinowymi. Na godzinie trzeciej położony jest pojedynczy i pozbawiony ramki datownik w kontrastującym z tarczą białym kolorze.

Szafirowe szkło

Tarczę chroni szafirowe szkło, odporne na zarysowania, z powłoką antyrefleksyjną i okiem cyklopa, czyli lupką na datowniku.

Zarówno powłoka antyrefleksyjna, jak i lupka zostały naniesione po bezpiecznej, wewnętrznej stronie szkła. Unikamy w ten sposób ryzyka uszkodzenia delikatnej powłoki czy zbierania kurzu na granicy lupki.

Całość daje złudzenie głębi znacznie większej, niż by to wynikało z samej grubości zegarka.

Koperta

Stalowa koperta w rozmiarze 39,5 mm ma linię z jednej strony spokojną, kojarzącą się ze stylem casual czy smart casual.

Górna, szczotkowana część uszu przyjemnie kontrastuje z polerowaną na lustro lunetą. Z drugiej strony charakterystyczny kształt nadają jej dwie koronki. Jedna na godzinie trzeciej jest zakręcana i pozwala na manipulowanie wskazówkami. Za pomocą drugiej, umieszczonej na godzinie czwartej obsługujemy ring kompasu.

Jeśli ułożony na płasko zegarek ustawimy w takiej pozycji, by wskazówka godzinowa wskazywała słońce, to marker południa na pierścieniu kompasu należy ustawić w połowie odległości między tą wskazówką a indeksem godziny dwunastej. Trzeba tylko pamiętać, że w godzinach porannych południe będzie na prawo od wskazówki a w godzinach popołudniowych przeciwnie – na lewo.

Dekiel

Przeszklony, przezroczysty dekiel, podobnie jak koronka jest zakręcany. Dekiel w takiej formie pozwala napawać się widokiem działającego mechanizmu.

Pasek

Pasek wykonany ze skóry naturalnej, w kolorze brązowym, posiada logowane zapięcie motylkowe o konstrukcji znanej np. z linii Presage. Moim zdaniem, jest estetycznie i solidnie zarazem.

Warto pamiętać, że w tego rodzaju klamrach lepiej zostawić sobie nieco więcej luzu niż w zapięciach klasycznych. Na pewno nie ma mowy o przypadkowym rozpięciu. Dodatkowo, tego rodzaju klamra wydłuża żywotność samego paska.

Mechanizm

Zegarek wyposażony został w mechanizm o naciągu automatycznym. Posiada funkcję stop-sekundy, manualnego dokręcania i satysfakcjonującą 70-godzinną rezerwę chodu. Moim zdaniem, dość surowy wygląd mechanizmu nie był wystarczającym powodem, by zastosować przeszklony dekiel. Logo „Alpinist” na stalowym, pełnym deklu prezentowałoby się o niebo lepiej.

Jakie jeszcze minusy?

W moim odczuciu trochę też brakuje logowanej koronki. Ten drobny szczegół zawsze daje użytkownikom dużo satysfakcji. Choć w rodzinie Prospex koronka wykończona na gładko nie jest czymś zaskakującym.

Inny, znacznie poważniejszy zarzut to praca samego pierścienia kompasu. Tu akurat nie udało się osiągnąć perfekcji i podczas manipulowania koronką wykonuje on minimalne, ale jednak wyraźnie niepotrzebne ruchy niezgodne z osią obrotu.

Podsumowanie – czytelność, przeznaczenie, charakter

Podsumowując, oprócz tych kilku zostawiających poczucie niedosytu wad, zegarek ma trzy cechy którymi wyróżnia się na tle konkurencji.

Po pierwsze, zegarek, mimo tych wszystkich cieszących oko szczegółów, jest bardzo czytelny.

Wymieniając cechy jego budowy: wskazówki, nakładane indeksy, lupka datownika, pierścień kompasu, precyzyjna podziałka sekund, przeciwwaga datownika, słoneczny szlif… można odnieść wrażenie, że łatwo jest się pogubić w tym gąszczu. Jednak nie.

Łatwo jest się zagapić – to prawda.

Gra światła cieszy oko.

Gdzieś w kodzie genetycznym tego zegarka jest zapisane jego pochodzenie i czytelność jest cechą, która stale o tym przypomina.

Po drugie sposób w jaki Alpinist łączy dwa pozornie różne i odległe od siebie światy.

Z jednej strony casual.

Luźna, ale jednak elegancja. Koszula, marynarka, biuro, zebranie, szafirowe szkło, złote indeksy, nienachalny, stonowany, bardzo wygodny kształt i rozmiar koperty. Wszak, butelkowa zieleń kojarzy się z zamożnością i biznesem.

Z drugiej strony świat linii Prospex, świat diverów, „toolwatch’y”: świetna luma, odporna koperta o grubych ściankach, 200 metrów wodoszczelności, kompas.

Zza biurka w dowolny teren.

Bez żadnych przesiadek.

Mając te 200 metrów komfortu, można nawet nurkować. To znacznie więcej niż odporność na deszcz. Trzeba tylko zmienić pasek, bo żadna skóra nie lubi kąpieli. Paski i bransolety do Alpinista to osobna historia.

Zegarek ma dość plastyczną urodę i dobrze reaguje na takie eksperymenty.

Po trzecie – charakter. Są zegarki, które rozpoznaje się od razu. Nawet jeśli spod mankietu wystaje tylko fragment koperty. Nawet jeśli widziało się go raz i na dodatek dawno temu. Taki jest na przykład Heuer Monaco z którym jeździł Steve McQueen w filmie Le Mans.

Takich jest jeszcze kilka innych zegarków.

Ale taki jest też Seiko Alpinist.

 

Wszelkie nowości zegarkowe oraz informacje dotyczące marki Seiko znajdują się zawsze na indywidualnej podstronie marki tu – SEIKO.

Marek Zabielski