Recenzji poddajemy zegarek BULOVA A-15 Pilot Dual Time Automatic (96A245). Mamy tu do czynienia z zegarkiem na wskroś współczesnym, wyprodukowanym ze współczesnych materiałów, w przystającym do czasów rozmiarze koperty i bardzo dobrze wykonanym.

Gdy w czerwcu 1943 roku Zarząd Sił Powietrznych Stanów Zjednoczonych zainicjował projekt testowania nowego zegarka opracowanego przez Bulova Watch Company, nikt nie spodziewał się, że właśnie rodzi się legenda.

Ba! Nikt nawet nie miał takich oczekiwań.

Pilotom nawigującym potrzebny był nowy, użyteczny, czytelny i odporny toolwatch. Pozbawiony tak bardzo irytujących wad poprzednika. Przeszkadzała im np. konieczność prowadzenia obliczeń w pamięci, czy zupełnie nieczytelna w ciemnościach tarcza. Potrzebowali rodzaju chronografu umożliwiającego łatwe śledzenie upływającego czasu. Tak by było możliwie jak najmniej absorbujące i nieodciągające w czasie lotu uwagi od instrumentów pokładowych i wskazówek nawigacyjnych. Z możliwością odczytu wskazań właściwie w każdych warunkach, również w nocy. W trakcie dwudziestu pięciu miesięcy prób Bulova przygotowała około pięćset takich zegarków.

W 1945 roku nastąpił jednak zaskakujący zwrot akcji.

Z jakichś powodów, już po zakończeniu testów eksploatacyjnych, zarząd AAF uznał, że nie ma wystarczających wymagań wojskowych dla zegarka lotniczego typu A-15. Bez widoków na zamówienia wojskowe Zarząd Bulovy nie zdecydował się by rozpocząć seryjną produkcję. Mimo to, przynajmniej część spośród istniejących już egzemplarzy, została wydana pilotom i uczestniczyła w akcjach bojowych w Europie, Azji i na Pacyfiku.

Trudno powiedzieć, dlaczego ten model obrósł taką legendą. Może z powodu zastosowanych niekonwencjonalnych rozwiązań. Może z powodu swojego niepowtarzalnego, ciekawego wyglądu. Może z powodu bardzo ograniczonej liczby egzemplarzy. Nikt nie wie ile ich tak naprawdę przetrwało. Możliwe, że grają tu wszystkie powody jednocześnie. Ostatecznie zegarek, którego koszt jednostkowy w 1944 roku szacowano na jakieś 25, czyli około 370 dzisiejszych dolarów, widywany jest współcześnie na aukcjach w cenach oscylujących pomiędzy 1500 a 2000 dolarów. Bulova nie mogła tego nie zauważyć.

Marka w ostatnich latach naprawdę w dobrym stylu odwołuje się do swoich tradycji i ponownie wprowadza do sprzedaży swoje legendarne modele w nowym wydaniu: Bulova „Moonwatch”, Computron LED, Accutron czy całą kolekcję field watches. Wydaje się, że kolejny krok jakim jest Bulova Typ A-15 jest jak najbardziej naturalny.

BULOVA A-15 Pilot Dual Time Automatic (96A245) – rasowy pilot o militarnym wyglądzie

Zegarek BULOVA o referencji A-15 Pilot Dual Time Automatic 96A245 ma bardzo charakterystyczny wygląd. Każdy, kto kiedykolwiek widział pierwowzór, choćby na zdjęciu, bezbłędnie go rozpozna. Ta wyrazistość wydaje się dużym plusem, a składa się na nią kilka istotnych cech.

Choć A-15 jest rasowym pilotem i zachowuje typowy dla niego militarny sznyt, to odwołuje się w dużym stopniu do tradycji amerykańskiej. Podczas, gdy niemiecki, klasyczny projekt jest zdecydowanie minimalistyczny i czytelny, Bulova stawia na zaprojektowanie wielu różnych funkcjonalności na jednym cyferblacie. Zyskuje tym wyróżniając się na tle innych zegarków tego typu, co wcale nie jest łatwe. Zostawia też daleko w tyle wszelkie skojarzenia z Luftwaffe, co dla niektórych mogłoby być niepożądane.

Koronki i pierścienie

Pierwsze na co zwracamy uwagę w tym zegarku to aż trzy koronki.

Ta na godzinie trzeciej, z logiem marki na czole, tradycyjnie służy do manipulowania wskazówkami. Koronkami rozmieszczonymi na godzinie drugiej i czwartej obsługujemy dwa czarne pierścienie okalające tarczę.

Pierścień zewnętrzny, obsługiwany koronką na godzinie drugiej, ma nadrukowaną pełną skalę minutową. Pierścieniem wewnętrznym ze skalą dwunastogodzinną manipulujemy koronką na godzinie czwartej. Mają one dokładnie tę samą funkcję co pierwowzór sprzed 76-ciu lat i korzysta się z nich według tej samej procedury. Trójkątny wskaźnik z minutnika należy ustawić dokładnie naprzeciwko wskazówki minutowej a wskaźnik z pierścienia godzinowego naprzeciw wskazówki godzinowej. Pod koniec okresu, dla którego pożądane jest mierzenie czasu który upłynął, wystarczy odczytać godziny, które upłynęły naprzeciwko wskazówek. Ponadto wskaźnik godzinowy może łatwo posłużyć jako funkcja GMT.

Same pierścienie pracują bardzo satysfakcjonująco. Wewnętrzny wręcz wzorowo. Nie wykonuje żadnej innej pracy poza zadaną.

Pierścień zewnętrzny potrafi poruszyć się nieco poza osią obrotu, ale jest to ruch tak minimalny, że trudno zrobić z tego zarzut. Skoro już przy zarzutach jesteśmy. Stylizowane na vintage, płaskie ale wydatne koronki są bardzo wygodne, chwytne i nie przeszkadzają ruchom nadgarstka, dając mu pełną swobodę ruchu. Nie stawiają jednak zbyt wielkiego oporu i wydaje się, że łatwo będzie dochodzić do przypadkowego przestawienia pierścieni. Nie dotyczy to oczywiście koronki głównej.

Koperta

Koperta wykonana ze stali szlachetnej 316L ma nieco ponad 41 milimetrów szerokości i 14 milimetrów grubości. Jej rozmiar nie jest ostentacyjny, ale sprawia, że mimo bogato zadrukowanej tarczy i trzech koronek nie ma poczucia zbyt wielkiego zagęszczenia. W jej konstrukcji zastosowano kilka ciekawych tricków.

Z jednej strony wąska, polerowana na lustro luneta optycznie powiększa tarczę i cały zegarek. Z drugiej strony również polerowany dekiel jest wypukły w sposób typowy dla zegarków z lat czterdziestych i pięćdziesiątych.

W połączeniu z łagodnie, ale wąsko i nisko schodzącymi uszami otrzymujemy efekt zegarka który wygląda na większy niż jest. Szczotkowany korpus separuje od siebie błyszczące powierzchnie, podkreślając grę świateł i łagodną linię uszu. Jego trójfazowość oraz wypukły dekiel i szkło sprawiają, że te 14 milimetrów grubości jest właściwie nieodczuwalne.

Tarcza

Umieszczona wewnątrz obrotowych pierścieni tarcza ma podobnie jak one czarny, matowy kolor.

Dla kontrastu większość nadruków na niej wykonano wyraźnie połyskującą, białą farbą. Ich jakość jest warta odnotowania. Zewnętrzny krąg tarczy, to zupełnie jak w pierwowzorze, skala minutowa przywodząca na myśl torowisko. Kolejny to mięsiste indeksy godzinowe, nadrukowane „na grubo” masą luminescencyjną i mające postać cyfr arabskich. Krąg wewnętrzny to oznaczona nieco mniejszą czcionką dwudziestoczterogodzinna skala tak zwanego czasu wojskowego. Ma ona kolor żółty, dokładnie taki, jakiego moglibyśmy się spodziewać w egzemplarzu z 1944 roku.

Pod godziną dwudziestą czwartą umieszczone jest białe logo Bulova, również nawiązujące do ery klasycznej.

Wskazówki, szafirowe szkło

Pięknie wykonane, białe, witrażowe wskazówki w stylu katedralnym to kolejny element zegarka silnie nawiązujący do tradycji vintage. Wykonane wyraźnie współcześnie, wypełnione masą luminescencyjną, z ostrymi krawędziami i połyskujące w zderzeniu z promieniami światła, zachowały swój klasyczny kształt znany z pierwowzoru. Włączając w to charakterystyczną cebulkę na końcu wskazówki godzinowej i przeciwwagę sekundnika.

Wskazówki są zdecydowanie jednym z największych atutów zegarka.

Właściwie jedyna wyraźna różnica między nimi a pierwowzorem to fakt, że sięgają do przypisanych im indeksów, nie zachodząc jednocześnie w obszar ruchomych pierścieni zewnętrznych.

Całość zwieńczona jest wypukłym, szafirowym szkłem. Takie odporne na zarysowania rozwiązanie zapewnia świeży wygląd na długie lata.

Pasek

W zgodzie z oldschoolowym, wojskowym stylem w komplecie z zegarkiem otrzymujemy mięsisty, szeroki na dwadzieścia milimetrów pasek z postarzanej skóry.

Jego kolor można by określić jako przybrudzony brąz lub taupe.

Wystarczająco solidny, by dobrze ułożyć na nadgarstku niemały przecież zegarek i wystarczająco miękki, by kontakt ze skórą był zwyczajnie przyjemny. W połączeniu ze stylowym przeszyciem i niejednorodną fakturą byłby atutem również klasę wyżej.

Mechanizm

Producent zdecydował się na zastosowanie mechanizmu z automatycznym naciągiem Miyota 82S6. Jest on zwykle spotykany w nieco droższych zegarkach i dedykowany raczej rozwiązaniom typu open-heart. Większa ilość zdobień nie wydaje się jednak cechą, która miałaby martwić przyszłego właściciela.

Dokładność na poziomie -20 do +40 sekund na dobę, ponad czterdzieści godzin rezerwy chodu, funkcja stop sekundy i dokręcania z koronki to cechy jak najbardziej satysfakcjonujące. Nie bez znaczenia jest również fakt, że mechanizmy te mają dobrą reputację. Producent o globalnym zasięgu jest też gwarancją, że nawet gdyby wystąpiły jakieś kłopoty, serwis będzie służył pomocą.

Funkcjonalności i podsumowanie

Podsumowując: mamy do czynienia z zegarkiem na wskroś współczesnym, wyprodukowanym ze współczesnych materiałów, w przystającym do czasów rozmiarze i bardzo dobrze wykonanym. Jednocześnie wygląd każdego elementu to tradycja żywcem przeniesiona z epoki vintage: wskazówki, koronka, uszy, tarcza, luneta, dekiel. Nawet szafirowe, wypukłe szkło ma kształt żywo przypominający szkła hesalitowe.

Zmiksowanie najlepszych cech zegarków z dwóch odległych epok dało w sumie bardzo ciekawy efekt. Stanowi to wraz z jakością zastosowanych materiałów wartość dodaną na tle innych zegarków lokowanych w tym przedziale cenowym.

W komplecie otrzymujemy również kawałek naprawdę ciekawej historii, nawiązanie do lotniczego etosu i wyraźny, rozpoznawalny wygląd. Nie sposób jest nie zauważyć oczywistych niedostatków: symboliczna wręcz wodoszczelność na poziomie 30 bar, ładnie, ale krótko świecąca luma i zbyt łatwo obracające się koronki sterujące pierścieniami. Sprawiają one, że mimo swego charakteru i funkcjonalności toolwatch’a, zegarek staje się bliższy stylowi casual.

Pytanie na ile jest to jego wadą i czy będzie to wpływać na satysfakcję z użytkowania pozostawię otwarte.

Wydaje się jednak, że szereg zalet i relacja ceny do jakości zdecydowanie przeważą na plus.

 

Marek Zabielski

Zdjęcia: Adrian Szewczyk

Wszelkie nowości, recenzje zegarków oraz informacje dotyczące  znajdują się zawsze na indywidualnej podstronie marki tu – BULOVA.